Adam Szumorek, Opis czy przepis?


(fragment książki: Spotkanie z Wszechmocnym. Jak głosić kazania na podstawie historii Starego Testamentu)

Dietrich Bonhoeffer w jednym ze swych listów pisanych z więzienia do przyjaciela Eberharda Bethge zapytuje: „Dlaczego ludzie w czasach Starego Testamentu kłamią w żywe oczy, i to często na Bożą chwałę, zabijają, spiskują, kradną, rozwodzą się, a nawet cudzołożą (patrz rodowód Jezusa), wątpią, bluźnią i przeklinają, a w Nowym Testamencie niczego takiego nie znajdujemy?”1. Ciekawe pytanie. Wiele osób, czytając Stary Testament dokonuje podobnych spostrzeżeń i zastanawia się, jak odnieść treść znajdujących się tam opowiadań do życia współczesnych chrześcijan. Czy chrześcijanin może kłamać „w słusznej sprawie”, tak jak to zrobiła Rachab, ratując życie hebrajskich wywiadowców? Czy możemy posłużyć się historią Gedeona kładącego runo przed Bogiem jako wzorcowym sposobem na odkrywanie Bożej woli? A jeśli ktoś mieszka w okupowanym kraju, to czy powinien postrzegać okupanta jako „współczesny odpowiednik faraona, nad którym wisi miecz Bożego sądu, czy też jako współczesny odpowiednik Asyrii, będącej rózgą Boga?”2. Czy w takich okolicznościach powinniśmy postąpić jak Ehud i zabić tyrana, czy też jak Jeremiasz wzywać lud do uległości względem najeźdźcy? W końcu, czy mamy prawo posługiwać się księgą Nehemiasza jako podręcznikiem efektywnego przywództwa?

Jedna z podstawowych zasad hermeneutyki głosi, że „Słowo Boże odnajdujemy w intencji Pisma”3. Oznacza to, że chcąc zrozumieć dany fragment Biblii musimy odkryć, jaki był pierwotny zamysł autora, kryjący się za danym tekstem. W przypadku opowiadań Starego Testamentu zadajemy sobie pytanie, czy dana historia ma charakter opisu, czy też przepisu. Czy tylko opisuje, jak konkretne osoby zachowały się w konkretnych sytuacjach w przeszłości, czy też jest przepisem mówiącym o tym, jak ludzie mają postępować zawsze, bez względu na czas, miejsce i uwarunkowania kulturowe? Inaczej mówiąc, nasze zadanie polega na zbadaniu, czy opowiadanie przedstawia absolutną normę postępowania, powtarzającą się praktykę czy może historyczny precedens4.

Pojęcie normy postępowania odnosi się do zasad, „które muszą być przestrzegane przez wszystkich chrześcijan, w każdym okresie i w każdym miejscu, o ile chcą być posłuszni Bożemu Słowu”5. Chcąc dowiedzieć się, czy dana historia zawiera normę postępowania dla nas, musimy poznać powód, dla którego znalazła się w kanonie. Jak rozumieć daną historię w kontekście dziejów Izraela i całej historii zbawienia? Dlaczego została zapisana? Jakie jest jej teologiczne przesłanie? Czy opisywane wydarzenia zostały w jakiś sposób skomentowane albo ocenione przez narratora? Czy komentarze narratora dają podstawę ku temu, by traktować tę historię jako normę postępowania6?

Z reguły opowiadania mają charakter opisu, a nie przepisu. Gordon Fee uważa, że „jeśli Pismo nie mówi nam wyraźnie, że musimy coś zrobić, wówczas to, co jest jedynie opisane lub opowiedziane, nie może być uznawane za normę – chyba że możemy udowodnić, iż taki właśnie był zamysł autora”7. A więc cel opowiadania stanowi klucz do stwierdzenia, czy należy je traktować jako opis czy przepis – czy zawiera wzorzec postępowania, czy tylko relacjonuje wydarzenia, jakie kiedyś zaszły.

Pomimo faktu, że w opowiadaniu o Rachab pojawiają się kwestie natury etycznej, to jego celem nie jest usprawiedliwienie „kłamstwa w słusznej sprawie”, ale zobrazowanie prostej wiary poganki, która wyznała:

Wiem, że Pan dał wam tę ziemię, gdyż padł na nas strach przed wami i wszyscy mieszkańcy tej ziemi drżą przed wami. Słyszeliśmy bowiem, że Pan wysuszył przed wami wodę Morza Czerwonego, gdy wychodziliście z Egiptu, i co uczyniliście obu królom amorejskim po tamtej stronie Jordanu, Sychonowi i Ogowi, których obłożyliście klątwą na zagładę. A gdy to usłyszeliśmy, zwątpiło serce nasze i wszystkim zabrakło wobec was odwagi, gdyż Pan, Bóg wasz, jest Bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi (Joz 2:9–11).

Bóg posłużył się kobietą, która kłamała, była poganką i prostytutką, by wzmocnić wiarę swojego ludu. Lud ten słyszał dane mu obietnice, a jednak Izraelici ciągle odczuwali potrzebę sprawdzania, jak wygląda ziemia obiecana i jakie są ich szanse. Rachab słyszała o tym, jak Bóg przeprowadził Izraelitów przez Morze Czerwone oraz że pokonał pogańskich królów. Nie miała wątpliwości, że Bóg da im ziemię obiecaną. Dlatego wyznała: „Wiem, że Pan dał wam tę ziemię” oraz „Pan, Bóg wasz, jest Bogiem w górze na niebie i w dole na ziemi”. Poganka, która znała Boga ze słyszenia, bardziej Mu wierzyła niż Jego lud, który znał Jego obietnice.

Mimo że przywódcy mogą niewątpliwie wiele się nauczyć z księgi Nehemiasza o zaufaniu do Boga, to jednak jej nadrzędnym celem nie jest prezentacja zasad efektywnego przywództwa, przekonywanie przywódców o ważności pracy zespołowej, przedstawienie sposobów planowania rozbudowy budynku zborowego czy metod radzenia sobie z opozycją w kościele. Księga ta opisuje, jak Bóg prowadził swój lud ku odnowie. Powstała, by bronić słuszności reform Nehemiasza i wskazać na konieczność ich kontynuacji8. Znajdziemy w niej odpowiedź nie tyle na pytanie „jak” odbudować mur, ale „dlaczego” miał on zostać odbudowany.

Podobnie historia Jeremiasza, Ehuda czy opis Exodusu oraz niewoli asyryjskiej albo babilońskiej – niewątpliwie mogą one stanowić pocieszenie dla ludzi żyjących w krajach rządzonych przez reżimy polityczne, ale żadna z nich nie została nam dana jako model walki o wolność. Ich celem było uczyć o Bożej sprawiedliwości, suwerenności i władzy, jaką ma nad narodami. Historie te mówią przede wszystkim o wielkim Bogu, a nie wielkiej polityce. Tak więc określenie celu opowiadania pomaga nam w zrozumieniu jego przesłania.

Historycznym precedensem nazywamy opis wydarzeń, jakie gdzieś miały kiedyś miejsce, ale nie stanowią one normy postępowania dla całości Bożego ludu. Jednak powinniśmy tu poczynić dwa istotne spostrzeżenia. Po pierwsze, niektóre opowiadania faktycznie mają za cel ustanowienie normy postępowania i o tym zawsze informuje nas narrator. Na przykład opis pierwszego święta Paschy, które Izraelici obchodzili w Egipcie przedstawia nie tylko historyczny precedens, ale wieczyste przykazanie dla Izraela. Skąd to wiemy? Z samej historii dowiadujemy się, że to, co zostało opisane jest zarazem przepisem, jak Izraelici mają obchodzić święto Paschy przez wszystkie pokolenia (2 M 12:1–13:10).

Po drugie, czasem zdarza się, że nowotestamentowi autorzy wykorzystują precedensy ze Starego Testamentu po to, by uzasadnić słuszność danego czynu. Na przykład chcąc usprawiedliwić swych uczniów zrywających kłosy w sabat, Jezus przypomniał historię Dawida, który jadł chleby pokładne, co było zakazane (Mk 2:23–28). Gordon Fee analizując ten przykład, zauważył jednak, że „żaden z nas nie posiada Bożego autorytetu, aby powtórzyć ten rodzaj egzegezy oraz dokonać analiz analogicznych, jakie autorzy nowotestamentowi czasami stosowali do tekstu Starego Testamentu”9. Interpretując opowiadania biblijne nie mamy prawa wykorzystywać opisanych w nich precedensów historycznych, by ustanawiać normy postępowania dla chrześcijan.

Nie mamy również żadnych dowodów w Biblii na to, że opowiadanie o „runie Gedeona” ma zostać potraktowane jako wzorcowy sposób odkrywania Bożej woli dla chrześcijan. Mimo to ciągle słyszymy historie typu: „Nie wiedziałem, czy iść na studia, czy do pracy i ‘położyłem runo’ przed Panem. Jeśli Bóg chce, ażebym poszedł na studia, to niech zadzwonią z uczelni, a jeśli do pracy, to niech odpowiedzą na moją ofertę”. Jednak osoby próbujące „kłaść runo” ignorują fakt, że w tej historii Gedeon nie stanowi przykładu człowieka, który wiedział, jak poznać Boże plany względem swojego życia, ale raczej przykład nieposłuszeństwa Bożym poleceniom, jakie zostały mu wyraźnie przedstawione10. Ponadto jego działanie nie ustanawia normy postępowania dla wierzących, gdyż w tej kwestii mamy do czynienia z ewidentnym brakiem ciągłości pomiędzy Testamentami.

W Nowym Testamencie nawet opis wyboru Macieja na apostoła jest precedensem, a nie normą, jeśli chodzi o sposób wyboru przywódców (Dz 1:12–26; por. 1 Tm 3:1–13; Tt 1:5–9). Na tej podstawie możemy stwierdzić, iż skoro jako chrześcijanie mamy Biblię, Ducha Świętego i wspólnotę wierzących, to posiadamy wszystko, co niezbędne do podejmowania decyzji. Nie musimy więc uciekać się do współczesnych wersji „ kładzenia runa”, by poznać Bożą wolę dla naszego życia.

W końcu, niektóre precedensy powtarzają się na tyle często, że można je uznać za dawną powszechną albo powtarzającą się praktykę postępowania. Jednak nawet tego rodzaju praktyk nie należy traktować jako normy, o ile nie wynika to jasno z tekstu11. Na przykład pierwsi chrześcijanie spotykali się w prywatnych domach, co wcale nie oznacza, że my dzisiaj mamy opuścić nasze budynki kościelne albo wprowadzić grupy domowe w każdym zborze, by okazać wierność Bożemu Słowu. Czytając fragmenty mówiące o nabożeństwach domowych odkrywamy, że są one tylko opisem tego, jak wierzący w I wieku uwielbiali Boga. Nic jednak w tych tekstach nie wskazuje na to, iż stanowią one przepis mówiący o tym, jak Bóg ma być uwielbiany dzisiaj.

Niewolnictwo to kolejny przykład. W Starym Testamencie znajdujemy wiele praw i przepisów odnośnie traktowania niewolników, ale brak tam wyraźnego potępienia niewolnictwa. Co więcej, niewolnictwo było powszechnym zjawiskiem zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Czy powinniśmy uważać je za normę postępowania? W tym miejscu trzeba zauważyć, że autorzy biblijni nie stawiali sobie za cel zmienianie istniejących struktur społecznych, lecz raczej chcieli pokazać, jak w ich ramach można żyć zgodnie z Bożą wolą. Dlatego też czasem nie potępiali praktyk, które z naszej perspektywy wydają się być złe. Kiedy podczas lektury Biblii napotkamy takie sytuacje, musimy zadać sobie pytanie: czy w tamtym czasie były inne możliwe rozwiązania? W przypadku niewolnictwa należy zauważyć, iż stanowiło ono podstawowy element struktury społecznej wszystkich starożytnych kultur i w tamtym okresie nie było innej alternatywy. Dlatego też ważna zasada hermeneutyki, przydatna w takich sytuacjach brzmi: jeśli autorzy biblijni nie potępiali jakieś powszechnej w swoich czasach praktyki, bo w nie mieli innych możliwości wyboru, daną praktykę należy uznać za uwarunkowaną kulturowo, a nie ponadczasową normę postępowania. Tak więc niewolnictwo należy uznać za praktykę uwarunkowaną kulturowo, a nie normę.

Budowanie mostu łączącego Stary i Nowy Testament wymaga więc od nas umiejętności stwierdzenia ciągłości tematycznej bądź jej braku oraz rozpoznania, czy opisane wydarzenia mają charakter normy, powtarzającej się praktyki, czy też są historycznym precedensem. Gdy już więc zbadaliśmy powyższe kwestie, czas rozpocząć drugi etap budowy mostu.

© by Wydawnictwo Credo 2005

Przypisy:

1 Dietrich Bonhoeffer, Letters and Papers from Prison, ed. Eberhard Bethge (New York: Macmillan Publishing Company, 1971), s. 157.

2 John Golidngay, Approaches to the Old Testament Interpretation. Downers Grove: Intervarsity Press, 1981 , s. 40.

3 Gordon D. Fee, Douglas Stuart, Jak czytać Biblię, Wydawnictwo JR Szorc, s. 94.

4 Tamże, ss. 94-98.

5 Gordon D. Fee, Gospel and Spirit: Issues in New Testament Hermeneutics (Peabody: Hendrickson Publishers, 1991), s. 102.

6 Haddon W. Robinson, Biblical Preaching: The Delivery and Development of Expository Messages (Grand Rapids: Baker Accademic, 2001), ss. 89-90.

7 Gordon D. Fee, Duglas Steward, Jak czytać..., s. 93.

8 Richard L. Pratt Jr., He Gave Us Stories: The Bible Students’ Guide to Interpreting Old Testament Narratives. Phillipsburg: P&R Publishers, 1990, s. 299.

9 Gordon D. Fee, Duglas Steward, Jak czytać..., s. 97.

10 Daniel Block, The New American Commentary: Judges and Ruth (Nashville: Broadman & Holman, 1999), s. 273.

11 Gordon D. Fee, Duglas Steward, Jak czytać..., s. 98.